W poszukiwaniu sensu

147h

„Z sensem życia jest jak z powietrzem. Doskwiera tylko jego brak.”

Jacek Kwaśniewski

Przez ostatni rok bardzo dużo rozmyślałam na temat sensu życia. O dziwo, dość późno zorientowałam się, że jest to ściśle związane z poczuciem jego braku. Widać nie bardzo chciałam się do tego przed samą sobą przyznać… W końcu, wychodząc na przeciw własnej prawdzie, zorientowałam się, że sens życia nie jest żadną uniwersalną wartością, wspólną dla każdego, lecz raczej ulotnym wrażeniem, poczuciem równowagi i względnej harmonii w życiu. Sens jest wtedy, kiedy nie musimy o nim myśleć, kiedy wszystko w miarę gra, tocząc się własnym utartym rytmem po drogach codzienności.

Subiektywizm

Długo tkwiłam w surrealistycznym i przy okazji dość płytkim, bo nie przemyślanym, przeświadczeniu, że to, co nazywamy sensem życia jest jakąś wspólną dla wszystkich ludzi wartością, którą trzeba odkryć, aby poczuć się w życiu ostatecznie spełnionym lub/i dojrzeć jego większy cel. Szukałam sensu kosmicznego, metafizycznego, transcendentalnego. Im bardziej byłby wzniosły i złożony, tym lepiej.

Zapewne moje zero-jedynkowe myślenie wynikało z przekonania, że poczucie głębokiego sensu może wynikać tylko i wyłącznie ze służenia czemuś wielkiemu, np. Bogu, jakiejś szczytnej sprawie/idei etc.

Tymczasem odkryłam, że latka lecą, a ja kręcę się w kółko i szukam wiatru w polu. To, co wydawało mi się uniwersalnym znaczeniem, w moim własnym doświadczeniu, okazało się być rzeczą wybitnie indywidualną, na którą na dodatek składają się miliony maleńkich składowych (mini-sensów), ukrytych w codziennych działaniach i wyborach.

Sens, jak pisze znany amerykański psycholog Martin Seligman, jest elementem subiektywnym. Coś co może mieć ogromny sens dla jednej osoby, może nie mieć żadnego dla innej. Dalej – możemy dewaluować nasze własne „sensy” pod wpływem zmiany przekonań, zdobywanych doświadczeń etc.

pobrane-za-darmo-z-maratime-pl-19

Życie jako sens sam w sobie

Póki życie toczy się swoim rytmem, dając nam poczucie względnej równowagi, wszystko jest w porządku. Gorzej, jeśli wydarzy się coś, co zachwieje tę równowagę, zburzy filary naszego Sensu. Może być to śmierć bliskiej osoby lub utrata pracy, a może coś znacznie mniej uchwytnego, jak latami wykluwająca się depresja. Fakt, że ostatecznie odnajdujemy w sobie przekonanie, że nasze życie nie ma sensu. A skoro nie ma, to po co żyć?

Tylko czy na pewno nie ma?

Patrzę na roześmiane dziecko, bawiące się w kałuży, merdającego ogonem psa, z włosami rozwianymi przez wiatr, księżyc na nocnym niebie, ukwieconą łąkę, wypełnioną szumem tysięcy owadzich skrzydeł, krople rosy na liściach o poranku… Czy to nie ma sensu?

Albo raczej – jaki to ma sens? Bo to, że jakiś ma, czuję instynktownie. Nie potrafię tego zanegować.

Nie przychodzi mi w tym momencie do głowy nic, prócz myśli, że życie to wszystko jest sensem samym w sobie.

„Kto pytałby życie przez tysiąc lat: >>Dlaczego żyjesz?<< – to gdyby umiało mówić, odpowiedziałoby: >>Żyję dlatego, że żyję<

Mistrz Eckhart – Kazanie 6

cytowane za Willigisem Jägerem OSB „Fala jest morzem. Rozmowy o duchowości”

7188586822_511290f823_b

Sens w tu i teraz

Chcę się z Wami podzielić pewną taoistyczną opowieścią, którą usłyszałam podczas słuchania jednego z mini-wykładów w programie „Uwolnij swoje Qi” autorstwa Lee Holdena, dystrybuowanego przez Mindvalley Academy.

„W historii tej pewien człowiek szedł przez dżunglę, gdy nagle usłyszał za sobą ryk tygrysa. Przeraził się i w panice zaczął uciekać. Obejrzał się przez ramię. Ryki tygrysa były coraz głośniejsze. Słyszał kroki nadciągającego, ryczącego zwierzęcia i prawie czuł jego oddech na plecach. Gdy wybiegł z krzaków znalazł się na skraju urwiska. Tygrys był tuż za nim. Człowiek w ostatniej chwili zsunął się w dół urwiska, trzymając się jedynie dwóch lian. Tygrys próbował dosięgnąć go łapą, tak więc człowiek zsunął się odrobinę niżej i wreszcie poczuł się bezpieczny. Wciąż schodził po zboczu, w dół urwiska, trzymając się lian. Wtedy jednak dostrzegł drugiego tygrysa pod sobą. Zwierzę chodziło w te i  z powrotem, czekając aż człowiek zejdzie do niego na dół. Teraz człowiek nie wiedział już co robić. Nie mógł wspiąć się z powrotem na górę, ale i pod nim czyhało niebezpieczeństwo. Stwierdził więc, że zostanie tam, gdzie jest i może tygrysy odejdą. Wisiał więc sobie na swoich dwóch lianach, gdy nagle poczuł, że coś drapie i gryzie jedną z nich. Spojrzał do góry i zobaczył białą myszkę, zacięcie gryzącą lianę, którą trzymał w lewej ręce. „Pięknie” – pomyślał sobie. „Gdy ta liana się urwie, zostanie mi tylko jedna.” Popatrzył jeszcze raz przed siebie, na gapiącego się wciąż tygrysa, ale wtem poczuł szarpanie także nad drugą ręką. Podniósł głowę i ujrzał czarną myszkę, przegryzającą powoli drugie pnącze. Człowiek wisiał więc z jednym tygrysem nad sobą, drugim pod nim, białą myszką przegryzającą jedną lianę i czarną, która przegryzała drugą. Nie wiedział co ma zrobić. I w tym momencie, pełnym strachu i desperacji, popatrzył w bok i zobaczył piękną, soczystą śliwkę, wiszącą tuż obok niego. Człowiek, wciąż kurczowo trzymając się lian, wyciągnął jedno ramię, zerwał śliwkę i wziął wielkiego gryza. To koniec historii, która jest metaforą życia. Pierwszy tygrys, to tygrys naszych narodzin, który nas bezustannie ściga. Drugi, ten u stóp urwiska, który czeka, aż w końcu do niego zejdziemy, to śmierć. Biała myszka uosabia dzień, a czarna noc. Razem tworzą metaforę czasu. Z kolei człowiek patrzący w bok i widzący soczystą śliwkę reprezentuje daną chwilę. Gdy sięga i gryzie owoc, odsuwa na bok tygrysa narodzin, tygrysa śmierci, białą i czarną myszkę. Wchodzi w chwilę i w tej chwili nic innego nie istnieje. Wchodząc w obecną chwilę doświadczamy [energii] qi taką jaka jest. Doświadczamy energii rzeczywistości tu i teraz.”

photo-1440558899941-2b58b4b0e6ad - Kopia

Wyzwolenie od cierpienia

Wszystko pięknie ładnie, ale co zrobić, jeśli ktoś czuje się tak podle, że żadne ukwiecone łąki nie dodadzą mu otuchy i nie załagodzą przeżywanego cierpienia? Jego ból jest zbyt silny, aby mógł czerpać sens z samego istnienia, z tu i teraz, wręcz przeciwnie – każda chwila tego istnienia jawi mu się jako  nieznośna udręka.

Według nauk buddyjskich, z pytaniem o sens życia związane jest pytanie o to jak wyzwolić się od cierpienia. Jest tak ponieważ wystarczy spojrzeć co się dzieje, gdy człowiek odczuwa cierpienie odpowiednio wielkie i długotrwałe, psychiczne lub fizyczne – wówczas zaczyna tracić sens życia i zaczyna albo go poszukiwać albo wręcz myśli o samobójstwie.
Wikipedia 🙂

Słowo klucz – „poszukiwać”. A może by tak zamiast szamotać się na oślep we frustracji, wynikającej z przymusu znalezienia sensu, dać sobie szansę na stworzenie go samemu?

„…obok potrzeb, które wszyscy mamy, jest jeszcze jedna, którą odkryłem: nadawać sens każdej chwili swojego życia. Nadawać, a nie tylko szukać. Bo życie nie ma sensu. Życie jest sensem”.

Jacek Walkiewicz

Jeśli aktualnie czujesz brak sensu, to myślę, że najlepiej zrobisz, jeśli uwolnisz się od presji znalezienia go i pozwolisz sobie czuć się tak, jak się właśnie czujesz. Większość z nas ma problem z przymusem bycia szczęśliwym. Pozwól sobie być tam gdzie jesteś. Dopiero kiedy przestaniesz się napinać, będziesz mógł coś w tej kwestii zmienić.

Daj sensowi odnaleźć się samemu, skupiając uwagę na czymś, co lubisz robić*, co sprawia Ci satysfakcję, angażując się w coś, dbając o budowanie głębokich relacji z ludźmi.

Ale bez ciśnienia.

Postaraj się cieszyć chwilą, choćby tylko przez minutę, czy dwie. Tyle ile jesteś w stanie.

Prędzej czy później sens sam się pojawi 🙂 Mówię to z autopsji.

Dlaczego chce wam się żyć? – pyta forumowiczka na forum przyjaciele.org. Nie: „jakie macie powody do samobójstwa?”, ale: „po co żyć?”. I ludzie odpowiadają: „bo mam psa”, „bo lubię malować, śpiewać”.

Pasja! Przed kryzysem samobójczym chroni więź. To nie musi być więź z rodzicami. Może być z nauczycielem, przyjacielem, psem. Ale także przywiązanie do idei, choćby gra w nogę.

źródło TVN24

* Kiedy masz depresję, możesz nie odczuwać żadnej radości z robienia czegokolwiek, nawet tego, co wcześniej lubiłeś robić. Jeśli tak jest, postaraj się nie popadać w apatię i marazm, tylko kontynuować te działania pomimo tego. Twój biedny umysł potrzebuje odskoczni, odświeżenia, potrzebuje nowych bodźców. Satysfakcja powinna z czasem wrócić, w miarę jak Twoja rzeczywistość umysłowa będzie się zmieniać.

„Jeśli chcesz naprawdę życia swego z sensem, odkryj pierwej, co w nim jest bezsensem.”

Stefan Pacek

pobrane-za-darmo-z-maratime-pl-22
Reklamy

One thought on “W poszukiwaniu sensu

  1. Swój sens odnalazłam…nie tak dawno. Ale jego odnalezienie zmieniło radykalnie mnie i moje życie. To istotne, żyć życiem, które ma sens. I choć uważam, że każde ma, to odkrycie prawdy, że TWOJE ŻYCIE MA SENS jest fundamentalne by być szczęśliwym. Pozdrawiam ciepło !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s