Raport z mojego wyciszania #1

Minął już miesiąc odkąd postanowiłam wziąć udział w eksperymencie mającym na celu wyciszenie mojej skromnej osoby 😉 Z tej też okazji pragnę się z Wami podzielić dotychczasowymi efektami/postępami.

Przypominam założenia eksperymentu:

  1. Gdy idę do pracy, to idę. Gdy wracam – to samo. Bez słuchawek na uszach. Koniec. Kropka.[praktyka mindfulness]
  2. Podczas codziennych zajęć nie słucham niczego (niczego tzn. audiobooków, podcastów, rozpraszającej muzyki), kiedy moja praca wymaga choć minimalnego skupienia. [zmniejszenie przebodźcowania]
  3. Ograniczam sprawdzanie wiadomości. Nie muszę być ciągle on line[zmniejszenie przebodźcowania]
  4. Codziennie praktykuję medytację. Ponieważ to dla mnie ogromne wyzwanie, ustalam czas w pierwszym miesiącu na 6 min, w drugim na 8 min, a w trzecim na 10 min 😛 [medytacja]
  5. Co za dużo, to nie zdrowo. Mam tu na myśli moje skłonności do nadmiernej ekscytacji, które w efekcie mogą prowadzić do totalnego rozedrgania, bezsenności i ogólnie dennego samopoczucia. Ekscytacja będzie na czas trwania eksperymentu limitowana, tzn. jak zobaczę, że się za bardzo nakręcam, to ustalę sobie limit czasowy albo jakiś inny w zależności od okoliczności 😉 [dbanie o balans]  [zmniejszenie przebodźcowania]
  6. Wyciszenie przed snem. W zależności od dnia albo totalne wyciszenie (relaksacja, ćwiczenia qigong itp.) albo spokojny relaks z książką albo nawet film, czy serial, o ile dzień był w miarę spokojny.  [dbanie o balans]  [zmniejszenie przebodźcowania]

kl

Podsumowanie miesiąca

Jak się pewnie domyślacie nie było lekko ;). Stare przyzwyczajenia są we mnie bardzo silne. Niemniej jednak udało mi się pomyślnie wdrożyć nowy nawyk numer 1, a to już spory sukces  :). Całkiem nieźle poszło mi też z numerami: 2, 5 i 6. Najgorzej wypadła praktyka medytacji i ograniczenie internetu. Wygląda na to, że jestem od niego uzależniona bardziej, niż mi się początkowo wydawało (czyżby FOMO? – fear of missing out). Muszę się temu przyjrzeć.

Jeśli chodzi o medytację nadal trudno mi się do niej zabrać. Prowadzę dość regularny tryb życia, ale pomimo to, jakoś nie mogę wybrać odpowiedniej, stałej godziny na tego typu wyciszenie. Cóż – nie pozostaje mi nic innego jak próbować dalej, a raczej zamiast próbować – po prostu robić :P. Determinacja na szczęście rośnie, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie.

Dotychczasowe efekty

Do tej pory nie zauważyłam spektakularnych efektów, ale też nie spodziewałam się takich. Niemniej jednak, być może za sprawą świadomych spacerów, mam wrażenie, że stałam się bardziej wyczulona na odgłosy przyrody. Z pewnością dużo więcej zauważam, ale też dużo się dzieje – w końcu nadeszła wiosna i natura dosłownie budzi się do życia (dzieje się!) :D. Dzięki spacerom udaje mi się fajnie wyciszyć w godzinach porannych, kiedy idę do pracy oraz po skończonej dniówce. Podczas marszu pozwalam swobodnie płynąć myślom, które szybko same się porządkują, pozostawiając miejsce na tą tzw. uważność (minduflness). Póki co tyle – tylko i aż.

spring time - blog

Dodatkowe postanowienie

Chciałabym dodać do założeń eksperymentu jeszcze jedno, a mianowicie:

7. Spożywanie posiłków w stanie skupienia na tejże czynności – w ciszy i w spokoju. Do tej pory zwykle jadłam w pośpiechu, przeglądając przy okazji internet (ehhh – i znowu ten internet…), pracując albo wykonując inne rozpraszające i potencjalnie pobudzające czynności. Nie pomaga mi to zdecydowanie w trawieniu, dlatego od dzisiaj zamierzam jadać z większą celebrą :P.

Refleksje: stopień pobudzenia a temperament

Pewna ciekawa rozmowa uświadomiła mi, że zapominam o uwzględnieniu w moim życiu jednego bardzo ważnego czynnika, a mianowicie mojego temperamentu/mojej natury, a mówiąc językiem Ajuwerdy – mojej doshy (doszy).

Ajuwerda wyróżnia trzy dosze: Vatę, Pittę i Kaphę. Każda z nich reprezentuje pewien element/żywioł, a co za tym idzie pewne określone uwarunkowane, związane z wyglądam, czy usposobieniem danej osoby.

dosze

Jeśli interesuje Cię, jaką doszą jesteś polecam zrobić test na doszę. Kilka takich testów można znaleźć w internecie. Ja polecam szczególnie test ze strony Ajuwerda oraz test ze strony Yogi Tea. Wyniki mogą momentami nieco odbiegać od rzeczywistości, ale generalnie chodzi o to, aby się rozerwać (o ile ktoś lubi takie zabawy) i przy okazji sporządzić sobie w głowie pewien obraz (charakterystykę) swojego ciała i temperamentu.

W każdym razie rzecz w tym, że o ile większość z nas jest w miarę zbalansowaną mieszanką przynajmniej dwóch z powyższych dosz, u mnie, zarówno na planie fizycznym, jak i psychiczno-emocjonalnym wyraźnie dominuje Vata.

Oznacza to, że na tym takim najbardziej ludzkim i pierwotnym planie (jeśli tak to mogę, nieco brzydko, ująć) jestem bardzo dynamiczna, energiczna, niespokojna. Taka już moja uroda i muszę zaakceptować fakt, że nie pozostaje to bez wpływu na życie, a co za tym idzie, także na omawiany eksperyment, będący – jak by nie było -próbą wprowadzania do tegoż życia nowych, zdrowszych nawyków. W kwestii eksperymentu muszę się w związku z tym liczyć z wrodzoną skłonnością do popadania w nadmierną ekscytację, której to raczej nie sposób w pełni zredukować. Ogólnie życie Vaty to ciągła sinusoida polegająca na wpadaniu ze skrajności w skrajność. Choćbym się bardzo starała, to i tak tego nie uniknę – mogę jedynie nieco łagodzić poszczególne „piki” sinusoidy. Ale o to w sumie chodzi, to znaczy o akceptację siebie, swoich predyspozycji, mocnych i słabych stron.

Ajurweda

Ok, na razie to na tyle. Za miesiąc dam znać jak tym razem mi poszło i jakie obserwuję efekty ;).

Reklamy

23 thoughts on “Raport z mojego wyciszania #1

  1. Ciekawy pomysł z tym wyciszeniem, też bym chciała czasem wyłączyc nadmiar bodźców i robić coś w spokoju, ciszy, skupieniu. Niestety ciszę zaczęłam doceniać dopiero jak zostałam mamą, a dzieci cicho są tylko kiedy śpią 😉

  2. Podoba mi się takie wyciszenie się. Chyba sama z tego skorzystam. Koniec z ciągłą muzyką w uszach i byciem online. Niestety tego wymaga moja praca, ale poza pracą powinnam od tego odpocząć.. Ostatnio już zaczęłam wyciszanie się przed snem i planuję medytację.
    Tekst motywuje do zmian 🙂 !

  3. FOMO 🙂 wspaniały termin, nie znałam, a jako anglistka powinnam 🙂 ja właśnie jestem też w temacie może nie wyciszania, ale zwalniania, więc bardzo pokrewnym. Jest to prawdziwe wyzwanie. Zrobię sobie też test, to też dla mnie nowość zupełna. Ciekawe jaki ze mnie typ 🙂 Pozdrawiam i „polubiam” 🙂

  4. O, całkiem ciekawy pomysł z tym wyciszeniem, może i mi by się coś takiego przydało. Strasznie rozdrażniona jestem od pewnego czasu. Masz trochę więcej informacji na ten temat? Chętnie poczytam.

  5. gratulacje za wytrwałość! tak trzymaj a efekty na pewno będą przybywać:) aha Mayu przecież Twoje spacery z uważnością i wsłuchiwaniem się w odgłosy natury są rodzajem medytacji, więc okazuje się, że potrafisz!:) nie każdy jest stworzony to siedzenia w bezruchu i wcale też nie jest to sednem medytacji, a właśnie uważność i pozwolenie by myśli płynęły, więc jeśli podczas spacerów to osiągasz to punkt czwarty zaliczony:)

    1. Bardzo celna uwaga! Słyszałam to już wprawdzie kilka razy, ale sens tego przekazu dociera to do mnie, podobnie jak świadomość własnego temperamentu (!), z dziwnym opóźnieniem 😛

  6. Uważam, że całkiem dobry początek. Najważniejsze być konsekwentnym, samodyscyplina – to też bardzo ważne. To normalne, że niektóre punkty odpadają, jak na przykład medytacja, bo zaczynasz poznawać siebie. Z czasem znajdziesz, czym można zastąpić ją :). Życzę powodzenia!

  7. Takie wyciszenie brzmi świetnie. I gratulacje wytrwałości 😉
    A co do Ajuwerdy – ja nigdy nie umiem tego testu zrobić, zawsze mam dylemat przy odpowiedziach i nie umiem sobie ustalić jakim typem jestem 😀

  8. Post świetny, od razu zaciekawił mnie tytuł zamieszczonego postu. Następnie przeczytałam wytyczne postawionego eksperymentu i mimo iż wiem, że takowe wyciszenie również by mi się przypadało – wiem również, że nie umiałoby mi się po-spełniać warunków eksperymentu. Jak jeszcze przeczytałam o tym, że na chwilę obecną brak wyników, to mnie trochę zniechęciło, jestem osobą, która lubi mieć dużo rzeczy „na już”. A test na doszę zrobię, dlaczego nie. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s