Lepsze jutro było wczoraj ;)

Niniejszy post będzie trochę listem do samej siebie, bo temat który chciałabym poruszyć jest dla mnie codziennym wyzwaniem. Chodzi mianowicie o swego rodzaju perfekcjonizm, przymus pędzenia do przodu, ku przyszłości, większej doskonałości, ku lepszemu. Problem w tym, że w tej gonitwie łatwo zapomnieć o tym, że przecież… lepsze jutro było wczoraj 😉

W ten oto sposób na wieki wieków będziemy niezadowoleni, nieusatysfakcjonowani i zawsze, ale to zawsze będzie nam czegoś brakować. Co gorsza bardzo łatwo wciągnąć się w tą pułapkę mamiących obietnic przyszłości, która nigdy nie nadejdzie.

Nie zapominajmy, że żyjemy dosłownie tu i teraz. To stąd powinniśmy czerpać wszystko, czego potrzebujemy, a przede wszystkim radość życia. Szczęścia nie znajdziemy bowiem, ani w przeszłości, gdyż ta bezpowrotnie przeminęła, ani w przyszłości, która tak naprawdę jest dla nas totalną zagadką.

Poniżej wrzucam krótki filmik, który zainspirował mnie do napisania tego tekstu:

Kawałek mojej historii 😉

Jako niepoprawna perfekcjonistka przez długi czas nie potrafiłam zaakceptować siebie taką, jaką jestem w chwili obecnej (i nadal mam z tym problem). Przykładowo – przez półtora roku zabierałam się za pisanie tego bloga. Dlaczego? Jest to blog tematyczny. W tej chwili piszę głównie o rozwoju osobistym i chciałabym, żeby prezentowane przeze mnie treści były na jak najwyższym poziomie merytorycznym. Marzy mi się, aby każdy mógł jak najbardziej na tym skorzystać i wyciągnąć coś dla siebie. Kierując się logiką założyłam, zresztą całkiem słusznie, że im dalej będę na swojej własnej ścieżce rozwoju, tym więcej będę mogła Wam przekazać. Jest to niewątpliwie prawda, ale dołożyłam niestety do tego stwierdzenia inne – w chwili obecnej nie jestem jeszcze na tyle daleko na mojej drodze samorozwoju, aby to, co powiem, komukolwiek się na coś przydało. W skrócie: „Nie jestem dość dobra.” Tymczasem mijały kolejne miesiące mojej „pracy nad sobą” i coraz jaśniejsze zaczęło się dla mnie stawać, że:

  1.  Idąc tym tokiem myślenia, nigdy nie będę dość dobra, bo zawsze będzie istniała możliwość dalszego rozwoju. Gdzie jest więc pułap tzw. „oświecenia”? Przecież to, co w danej chwili jawi mi się jako zupełnie niepojęte/niedostępne itd. jutro zostanie „odhaczone”. Przyjdą kolejne wyzwania. W ten sposób mogę więc czekać do – za przeproszeniem – usranej śmierci i nic nie napisać.
  2. Od mniej więcej dwóch lat śledzę bloga Sylwii Kocoń „Duch i materia”. Przez cały ten czas miałam więc okazję obserwować przemiany Sylwii, jej ustawiczny rozwój. Co z tego, że nagrania, jakie wrzuciła na You Tube w roku 2013, czy 2014 są już w pewnym sensie dla niej nieaktualne, skoro dzięki nim, mogę być teraz tu, gdzie jestem? I z pewnością nie ja jedna. To dzięki tym właśnie nagraniom (a nie tym nowym, zdecydowanie bardziej „oświeconej” Sylwii) zainspirowałam się do własnego rozwoju, ponieważ ich treści były dla mnie w tamtym czasie zrozumiałe i możliwe do przyswojenia. Tymczasem gdybym wówczas trafiła na nowe nagrania Sylwii, czy też nowe wpisy na blogu, z pewnością uznałabym je za zbyt abstrakcyjne i zbyt trudne i nie zainteresowałabym się nimi.

Dlatego też zdecydowałam się podjąć pisanie niniejszego bloga, nie jako superwoman, czy jakieś oświecone guru 😛 ale jako autentyczna Ja, z całym bogactwem inwentarza 😉 Myślę, że w ten sposób możecie skorzystać nie tylko z dotychczasowej wiedzy i doświadczenia „Królowej Mędrków” (jak nazywa mnie siostra, wzorując się na przykładzie Rona Weasley, który używał tego określenia w stosunku do Hermiony), ale przede wszystkim z jej niedoskonałości, a to może okazać się znacznie cenniejsze.

Hermiona perfect

Mogę pozostać sobą (i każdego do tego zachęcam!) i zabawić się w królika doświadczalnego, który będzie testował na sobie… cóż – życie i dzielił się swoimi doświadczeniami i odczuciami. Myślę, że w ten sposób moja pisanina prędzej zyska jakąś wartość, niż gdyby była stekiem prawd objawionych i suchych faktów: rób to, nie rób tego, bo tak dowiedziono i już. Nie! Chcę do rozwoju osobistego podejść eksperymentalnie. Chcę to wziąć na klatę, skonfrontować się z tym. Chcę każdy problem rozebrać na części pierwsze, żeby był jak najbardziej przystępny dla mnie, a przez to i dla Was. Jednocześnie mam nadzieję, że po pewnym czasie będę mogła obejrzeć się w tył, przejrzeć starsze posty i ocenić jak wiele kwestii udało nam się razem przepracować. Chcę udowodnić na własnym przykładzie (takie przynajmniej mam postanowienie), że zmiana jest możliwa, wystarczy tylko trochę determinacji, zrozumienia i praktyki.

Reklamy

10 thoughts on “Lepsze jutro było wczoraj ;)

  1. Przyznam, że myślimy podobnie w kwestii rozwoju. Chociaż ja nie mam eksperymentalnego podejscia do rozwoju. Po prostu piszę co doświadczam, co zrozumiałam w życiu, i przedstawiam swoje wartości. Mimo to pare rzeczy mamy podobnych. A co do głównego tematu też nie potrafię cieszyć się tym co mam i najczęściej żyje przyszłością, czasami żyje tu i teraz i doceniam, ale zbyt rzadko:)

    1. Jeśli chodzi o moje eksperymentalne podejście do rozwoju, to być może nieco w tym przesadzam – za bardzo wszystko (w tym siebie) analizuję. Cóż, na chwilę obecną taka już moja uroda 😉 Pozdrawiam 🙂

  2. Witaj Mayu (Kasiu 🙂 )Tak, od jakiegoś czasu też myślę o tym, jak ważne jest skupienie się na tym, co tu i teraz. I starać się odnaleźć autentyczność w swoim przeżywaniu. Bo to także innych przyciąga 🙂 Gratuluję Ci decyzji o starcie bloga – wyjście ze sfery komfortu jest bardzo rozwijające. Widzę to także sama po sobie 🙂 Pozdrawiam i życzę powodzenia w blogowaniu!

  3. Cudne to zdjęcie Rona I Hermiony ;). Zgadzam się z tym, że często przez swój perfekcjonizm zapominamy o swoim nastawieniu i nagle „lepsze jutro było wczoraj” (bardzo dobry tytuł!).

    Dobrze, że zdecydowałaś się na osobisty post, pokazanie swojej duchowej drogi do założenia bloga. Gratuluję Ci takiego podejścia do tworzenia własnego miejsca w Sieci :).

  4. Piękne to zdanie: „Szczęścia nie znajdziemy bowiem, ani w przeszłości, gdyż ta bezpowrotnie przeminęła, ani w przyszłości, która tak naprawdę jest dla nas totalną zagadką.” Utożsamiam się z tym co napisałaś w tym wpisie. Wg mnie „nie trzeba być najlepszym aby być wystarczająco dobrym”. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  5. Nie ważne czy jesteś mistrzem już teraz czy dopiero jutro – ważne kim jesteś teraz 🙂
    A blogowanie również pozwala się rozwijać, zatem pisz, blogu, publikuj 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s